Zabawy weselne

Zabawy weselne

W czasie każdego wesela (a przynajmniej z tych, na których byłam) przychodzi czas na tzw. oczepiny. Coraz więcej par mówi, że nie lubi tego typu zabaw, ale nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, żeby na weselu nie było żadnej zabawy. Dlaczego tyle osób mówi, że tego nie lubi? I dlaczego mimo to oczepiny wciąż są organizowane?

 

Nowa para młoda

Najstarszą zabawą oczepinową, która pojawia się zawsze, jest wybieranie nowej pary młodej. W zabawie biorą udział wszystkie panie stanu wolnego i wszyscy kawalerowie. Panie ustawiają się w kółko i tańczą wokół panny młodej, która w pewnym momencie rzuca welon za siebie. Inna wersja jest taka, że panie stoją stłoczone za panną młodą. Zwykle niezmienne jest to, że walka o rzucony symbol jest bardzo zażarta. Podobnie jest z mężczyznami, którzy chodzą wokół młodego lub ustawiają się za nim, lecz w tym wypadku walka toczy się o to, żeby jak najszybciej odsunąć się od rzuconego krawata. Osoby, które złapią ozdoby są przystrajane przez młodych małżonków i ogłoszone nową parą młodą. Tradycyjnie od tej pory to ich zadaniem jest zabawianie gości, żeby prawdziwa para młoda mogła chwilę odpocząć lub (jak to bywało kiedyś) wyjść z wesela i udać się na noc lub podróż poślubną. Jest to chyba najsympatyczniejsza z zabaw weselnych, do której chyba żadna para młoda nie ma uwag.

 

Niesmaczni wujkowie

To jakie są te zabawy, których młode pary nie chcą? I dlaczego ich nie chcą? Z jakiegoś powodu zabawy oczepinowe zostały naładowane podtekstami seksualnymi. Każdy chyba słyszał o pompowaniu balona (dobrze chociaż, jeśli jest to balon) przez kobietę skaczącą u mężczyzny na kolanach. Albo tańczeniu na partnerze jak na rurze. Albo o jedzeniu banana? Pomijam już fakt, że na wesela często zapraszane są dzieci, które takich rzeczy nie powinny widzieć. Dla mnie takie zabawy są po prostu niesmaczne przy takiej ilości ludzi. Raz, że nie znamy większości weselnych gości. A dwa, że często partnerzy w takich zabawach również się nie znają. A jak jakiejś dziewczynie trafi się podpity wujek to już koniec. Większość młodych mężczyzn nie lubi brać udziału w zabawach ani tańczyć ? są do tego niemalże siłą wyciągani przez swoje partnerki. A starsi panowie już się nauczyli tańczyć, a nawet jeśli nie to nie wstydzą się tego. Tym bardziej, jeśli sobie wypiją. Pół biedy jeśli ich zabawa ogranicza się do tańca.

 

Można? Można!

Na szczęście repertuar zabaw weselnych można ustalić z orkiestrą czy djem. Bez problemu możemy powiedzieć, czego kategorycznie sobie nie życzymy, a co byśmy chcieli. Bo przecież można się bawić bez żadnych podtekstów i nie wstydzić się za siebie po zabawie. Do tego typu zabaw należy wycieczka do ZOO (w innej wersji kareta), gdzie dwie drużyny muszą trochę pobiegać. Albo magiczne krzesła z przynoszeniem fantów ? trzeba tylko sprecyzować, że akceptujemy fant w postaci czerwonego buta, ale czerwonego stanika już nie. Wtedy nie powinno być problemów. W końcu, mimo że zabawy są dla gości, to jest to dzień pary młodej i prowadzący zabawy musi się dostosować do ich życzeń.