Improwizacja jako rozwój

Improwizacja jako rozwój

Małgorzata Ziółkowska

autorka pracy dyplomowej dotyczącej improwizacji,
pedagog tańca prowadząca zajęcia z improwizacji ruchowo ? teatralnej,
świadomości ciała z elementami choreoterapii.

Mając do wyboru zajęcia tańca jazzowego czy towarzyskiego, kto wybiera zajęcia o dziwnej, tajemniczej, często niezrozumiałej nazwie ?warsztaty improwizacji?? Ktoś się uśmiechnie z politowaniem lub zdziwi ? czego tam się można nauczyć? Można bardzo wiele, ale do tego potrzebne jest otwarte nie tylko ciało, ale również umysł i dusza. To jedna z najprzyjemniejszych form rozwoju. Jedno jest pewne ? na początku przede wszystkim trzeba chcieć!

Rzeczą odróżniającą warsztaty improwizacyjne od tradycyjnej nauki technik tanecznych na kursach tańca jest brak ?ciśnienia?, a więc oczekiwania, że wszystko musi być perfekcyjne i estetyczne. Podczas improwizowania ? zwłaszcza osobom początkującym ? lustra utrudniają działanie i dobrze, gdy w ogóle nie ma ich na sali. Wprowadzają bowiem wysoki czynnik oceniania siebie i innych, tworzenia czegoś nienaturalnego ? wywierają dużą presję, która uniemożliwia szczerość intencji. W improwizacji jest dużo miejsca na ruch naturalny, niedopowiedzenia, ciszę i pauzy w działaniu. Nie ma go natomiast na rywalizację czy nachalne, wewnętrzne pragnienie bycia zawsze najlepszym. Zatraca się wtedy bowiem szansę rozwoju, którą ona oferuje i wpada w pułapkę narzuconych, schematycznych ruchów. Te zajęcia nie polegają na szlifowaniu kroków i choreografii (a więc dla niektórych ? niczego nie uczą), ale otwieraniu się na nowe doświadczenia, jakości oraz siebie i ludzi. Z pełną odpowiedzialnością i świadomością zaznaczam, że nie jest to na początku łatwe. Człowiek wrzucony w grupę obcych mu ludzi ma nagle opowiadać ciałem swoją historię (równocześnie głęboko rozumiejąc i akceptując, że każdy człowiek ma ją inną), posługując się ruchem oraz współdziałać z innymi ludźmi, nie chowając się za żadną techniką taneczną (wszak powtarzanie za instruktorem tańca kroków czy ruchów nie wymaga takiej odwagi!). Naturalnym odruchem u początkujących jest obawa przed ośmieszeniem (zanim wyłączy się w człowieku uporczywe ocenianie siebie i innych mija trochę czasu), ale gdy pokona się tę barierę, nabierze samoakceptacji i dystansu do tego, jak się wygląda oraz będzie życzliwym dla siebie i ludzi, zaistnieje się w tym procesie. Pamiętać trzeba, że improwizacja nie jest chaotycznym działaniem, ale właśnie procesem, dziejącym się w czasie, przestrzeni oraz człowieku improwizującym. Stanowi ją nie tylko spontaniczna reakcja i połączenie wewnętrznych projekcji z ruchem na zewnątrz, ale także oczekiwanie (co wcale nie oznacza braku działania!).

Patrzenie ukierunkowane na wnętrze, chęć dostrzeżenia różnych emocji i myśli, otwartość na siebie, innych oraz przestrzeń wymagają sporej odwagi, ale okazują się niezbędną bramą i niezwykle ciekawym przeżyciem dla kogoś zafascynowanego tym rodzajem działania. W tej formie ruchu celem jest brak celu, nieustanne poszukiwanie oraz spotkanie z drugim człowiekiem i sobą we właściwym czasie oraz miejscu, ze zmieniającą się fizyczną rzeczywistością. Człowiek czuje niezwykłą jedność z innymi, a zarazem dysponuje nienaruszalną wolnością. Każdy sam określa granice dla siebie i współuczestniczących, które można płynnie przekraczać lub nie. W ruchu naturalnym rodzi się prawda o człowieku i nieznana mu dotąd, wyzwalająca siła. Jesteśmy sobą i zarazem piękni ? cokolwiek wyrażamy. Nie jest to jednak wykonywanie czegokolwiek. Ogromnie ważna jest świadomość ciała, samoświadomość oraz obecność tu i teraz. Piękna improwizacji uczymy się dostrzegać z czasem, a może inaczej ? uczymy się patrzenia. U każdego moment fascynacji jest odmienny ? jedni zakochują się w niej od pierwszego kontaktu, a inni angażują się w nią powoli, aczkolwiek konsekwentnie. Pomaga ona dotrzeć do najgłębszych, bardziej i mniej skrywanych bądź blokowanych na poziomie świadomości zasobów. Nie ma stereotypów, spięć i reguł (regułą jest brak reguł i nieustająca czujność). Oczy stają się czystsze i więcej dostrzegające, a serca odważniejsze, bo nie są oceniane.

W improwizacji ogromnie ważnym elementem jest zaufanie wobec momentu i ruchu, w których się jest ? tylko taka postawa może zaprowadzić do nowych obszarów, do odkrywania nieznanych dotąd prawd i przestrzeni. Bardzo istotne jest również ?puszczanie? ? szczególnie kontroli, ale również wodzy wyobraźni. Improwizującym nie może kierować potrzeba bycia w zgodzie z czyimikolwiek oczekiwaniami czy pragnienie wykreowania jak najdoskonalszego siebie w ruchu. Powinien raczej odwoływać się do piękna wewnątrz siebie, które ma szansę przebić się na zewnątrz prawdą o jego wyjątkowych przeżyciach i skojarzeniach w danej chwili. Skupianie się wyłącznie na estetyce ruchu, które pewnie odzwierciedli się w postaci poprawnej techniki tanecznej, nie będzie zawierało istoty improwizacji, ani właściwego dla niej skupienia, a przez to ogólny odbiór będzie płaski i nieautentyczny. Często ludziom się wydaje, że improwizują, ale ich działanie jest jedynie chaotycznym popisem umiejętności albo naznaczone strachem przed autentycznym otwarciem się na ruch i ludzi. Dużym wyzwaniem jest akceptacja samego siebie. Gdy ktoś tańczy tęsknotę, rozpacz, beztroskę czy pożądanie, będąc w zgodzie ze sobą, naprawdę się jemu wierzy. Każdy człowiek i jego ruch są niepowtarzalną, piękną historią, którą warto starać się pojąć, a przynajmniej poczuć.