Potańcz sobie? z rurą!

Potańcz sobie? z rurą!

Na dworze zimno i często mokro. Taka pogoda nie sprzyja bieganiu czy jeździe na rolkach lub rowerze. Nawet spacerom. Bo zimno, wiatr wieje w twarz, a potem siedzimy tydzień w domu z przeziębieniem i się leczymy. Dlatego warto zwrócić się w stronę aktywności pod dachem, takich jak siłownia, basen (pamiętajmy, żeby się potem dokładnie wysuszyć), czy wspomniany już na stronie taniec. Także ten na rurze.

 

Nocne kluby

Taniec na rurze na początku kojarzy się z nocnymi klubami i roznegliżowanymi kobietami, wijącymi się wokół rury. Wiele osób uważa, że ten rodzaj tańca jest nieprzyzwoity i nie nadaje się dla ?normalnych kobiet?. Kojarzy się to również z rozbieraniem i ogólnie z erotyką.

Prawda jest taka, że jeśli chcemy utrzymać się na rurze to musimy mieć odsłonięte uda i ramiona. Po prostu w długich spodniach łatwo jest się zsunąć, bo materiał ślizga się na rurze. Nie znaczy to jednak, że ćwiczy się w samych majtkach ? krótkie spodenki są jak najbardziej w porządku. Tarcie między skórą a metalem pozwala się utrzymać na rurze bez zaciskania na niej kurczowo rąk, a po chwili nawet na samych nogach.

 

Rzeczywistość

Ja wybrałam się na zajęcia dla początkujących. Kiedyś trochę chodziłam na zajęcia z salsy, ale nie mam słuchu i nie umiem poruszać się w rytm muzyki, w pole dance na szczęście nie jest to konieczne. Przede wszystkim duża część zajęć dla początkujących (nawet 40 z 90 minut) jest poświęcona na rozgrzewkę i rozciąganie. Dopiero potem w ogóle zbliżamy się do rury. Jednak tej części zajęć też nie nazwałabym do końca tańcem. Uczymy się wykonywać różne figury, które mniej niż wicia się wymagają dużej siły w rękach i nogach. I odporności na siniaki. Na biodrach, na kostkach, na rękach? Wszędzie po prostu. Dodatkowo może nam się pozdzierać skóra z palców od tarcia gorącej rury. Mi się zdarła już na pierwszych zajęciach i bolało kolejne parę dni.

Pole dance to naprawdę spory wysiłek dla naszych nóg i ramion. Po pierwszych zajęciach zakwasy gwarantowane.

 

Efekty

Poza zakwasami, siniakami i innymi obrażeniami taniec na rurze daje też pozytywne efekty. Już po pierwszych zajęciach (i dołączeniu ćwiczeń z rozgrzewki w domu raz na 2-3 dni) zauważyłam, że moje ciało stało się smuklejsze. Przede wszystkim na nogach, bo kiedy figury nie wychodzą to dużo się chodzi dookoła tej rury próbując. Po 3 tygodniach ważyłam już 1,5 kg mniej i widziałam, że wyglądam lepiej. Zajęcia z dobrą instruktorką (bo w Polsce taniec na rurze jest jednak domeną kobiet) dają też naprawdę dużo pozytywnej energii na cały tydzień.