Pomocny rodzic

pomocny rodzic, jak rozmawiać z nastolatkiem

Każdy rodzic staje wielokrotnie w sytuacji, w której musi podjąć decyzję o niesieniu pomocy lub powstrzymaniem się przed działaniem. Jeżeli wydaje nam się, że dobre intencje i wieczne biegnięcie na pomoc wystarczą to jesteśmy w błędzie. Mądre pomaganie to sztuka.

 

Zaufanie jako skarb

Pomoc rodzicielska jest bez wątpienia trudna, ponieważ dotyczy jednej z najbliższych osób ? dziecka, a więc w grę wchodzą silne emocje, wspólna historia, autorytet oraz troska. Mądrość tutaj polega jednak na nieuleganiu emocjom, własnym przekonaniom i ambicjom, ale na autentycznym słuchaniu tego, co dziecko mówi, cierpliwym wczuwaniu się w jego świat i taktownej komunikacji. Jeżeli dziecko nam ufa, posiadamy bezcenny skarb, którego musimy chronić najbardziej na świecie. Zdarza się tak, że nasza latorośl ma potrzebę wygadania się i nie oczekuje od nas żadnej porady, ale jedynie utwierdzenia się w tym, że podejmuje właściwą decyzję.

Dokonywanie wyborów za nastolatka nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ nie uczy go samodzielnego myślenia i odpowiedzialności za siebie. Również nasza postawa polegająca na nieustannym idealizowaniu siebie nie jest wartościowa. Będziemy postrzegane przez dziecko jako ?nadludzie?, dalekie od rzeczywistości albo niedościgniony wzór do naśladowania. Staniemy się dla niego wiarygodne, gdy będziemy umiały przepraszać za przewinienia czy błędy oraz dzielić się czasami trudnymi historiami o sobie. Największą motywację do działania ofiarowuje człowiek, który mimo wielu trudności życiowych powstał i gdzieś doszedł, bo jest dowodem na to, że warto się nie poddawać.

 

Trudne emocje

A co w momencie, gdy ufające nam dziecko przychodzi do nas z szokującym problemem? Przede wszystkim powstrzymajmy się od oceny. Jeżeli czujemy wzbierającą w nas złość, żal czy chęć krytyki otwarcie powiedzmy mu, że potrzebujemy chwili dla siebie i zaraz do niego przyjdziemy. Silne emocje nigdy nie są dobrymi doradcami. Możemy wówczas powiedzieć słowa, których będziemy żałowały, a co gorsze ? mogą oddalić nas od dziecka, które zniechęcimy do zwierzania się nam w przyszłości. Nie porównujmy swoich i jego doświadczeń życiowych. Mówienie: ?moja matka by mnie wyrzuciła z domu, gdybym zrobiła coś takiego? czy ?gdy byłam w twoim wieku nie miałam takich pomysłów? nic konstruktywnego nie wnosi do naszego dialogu. Możemy natomiast dzielić się z nim własnymi refleksjami płynącymi z doświadczeń.

Jednak znowu ? chronienie go za wszelką cenę przed popełnianiem własnych błędów nie jest dobre, ponieważ to prosta droga do wyuczonej bezradności. Każdy człowiek musi doświadczać konsekwencji swoich działań, ponieważ dzięki temu poznaje siebie, świat oraz kształtuje swoje życie. Bywają sytuacje, w których musimy ?stanąć murem? za dzieckiem i walczyć w jego imieniu, gdy sprawa jest poważna, a ono za słabe. Bardzo ważne, żebyśmy wiedzieli o sprawie odpowiednio wcześnie, a nie dowiadywali się jako ostatni, gdy interwencję dla naszego dziecka rozpoczęły obce osoby. Tu znowu pojawia się tak ważna kwestia zaufania dziecka wobec nas.

Fatalne jest również wchodzenie przez nas w rolę ofiary i odgrywanie przed dzieckiem scen o treści ?jaki ty jesteś niedobry?, ?dobijasz mnie? czy ?gdybyś mnie kochał, nie postępowałbyś w ten sposób ? chyba widzisz jak mnie to boli?. Manipulacje to osobny temat ? rzeka, który wyrządza dziecku wiele krzywdy, ponieważ wpycha je w poczucie winy i kompletnie burzy zaufanie do samego siebie. Zarówno nadopiekuńczość, jak i brak zainteresowania dzieckiem nie są dobre. W pierwszym przypadku je osaczamy i kontrolujemy, a w drugim pozbawiamy uwagi, wsparcia i ciepła.

Miejmy świadomość, że wychowujemy dziecko nie dla siebie, ale dla świata. Dojrzały i szczęśliwy młody człowiek poradzi sobie w przyszłości bez naszej pomocy i będzie się do nas odnosił z szacunkiem i miłością.

 

Nieświadomie

Sporo osób posiadających dzieci ma wobec nich bardziej lub mniej skonkretyzowane plany. Przykładowo: czas zapisania dziecka do przedszkola, nauka określonych języków obcych i umiejętności, wybór dla niego odpowiedniej grupy rówieśniczej, wyjazdy w określone miejsca i wreszcie studia wyższe. Niewątpliwie kieruje nami w tych planach dobra wola i chęć zadbania o jego rozwój i szanse na dobrą przyszłość. Niezmiernie ważne jest jednak obserwowanie dziecka. Nie jest tak, że musi ono interesować się tym, co my. Uczymy go świata swoimi oczami, umysłem i sercem, ale ono i tak odbiera je inaczej. Mamy wpływ na to, czy będzie kochało ludzi, zwierzęta czy naukę, ale ono nigdy nie będzie kopią nas samych i nie powinnyśmy chcieć, by tak było.

Dla nas szczęście może oznacza stabilizację życiową ? pewną pracę i własny dom. Dla nastolatka dużo bardziej pociągające bywa zmierzanie się z przygodami, spontaniczne życie i chęć przekonania się kim tak naprawdę chce być w świecie. Warto pozwolić mu na poszukiwanie własnej drogi i powstrzymać się przed zmuszaniem go do czegokolwiek. Oczywiście, równocześnie uświadamiamy mu, że nie studiując i chcąc podróżować musi na siebie zarobić, bo musi być odpowiedzialny, zaradny i samodzielny. Nie ma jednak niczego złego w tym, że nasze dziecko chce zrobić sobie roczną przerwę w studiach lub zmienić ich kierunek. Może w ogóle nie mieć zapału do uczenia się i skończyć szkołę zawodową. Dla tych z nas, które myślą: ?ja nie miałam możliwości ukończenia studiów, chociaż bardzo chciałam, ale zapewnię to mojemu dziecku? czy ?nie miałam warunków, by dostać się do szkoły baletowej, ale może córce się uda? to nie lada wyzwanie. Przerzucają wówczas bowiem własne frustracje i deficyty na dziecko, które powinno być od nich wolne.

Nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, ile dróg prowadzi do spełnienia. Wszystko zależy od tego, co dla dziecka jest największą wartością i kim pragnie zostać. Ogromnie istotna jest nasza akceptacja jego jako człowieka. Przynosi mu ona spokój wewnętrzny i zwiększa pewność siebie. Pamiętajmy: to nie my poniesiemy konsekwencje braku jego szczęścia, ale ono samo.